
Poprzez moje rehabilitacje, jak i kolejne operacje. Rehabilitację co trwa do dziś i musi nieprzerwanie trwać, by mój niedowład lewostronny się nie pogłębiał.
Połączona z Krzyśka leczeniem i kontrolowaniem jego objawów choroby.
Co jest trudne, ponieważ wiele zaburzeń ma podobne objawy, przebieg zmienia się w czasie, a diagnoza często wymaga dłuższej obserwacji.
Nie raz są to kilkumiesięczne pobyty w szpitalach, podczas których zostaję sama z naszą córeczką.
To właśnie wtedy mimo lęku i zmęczenia każdego dnia, starałam się być dla naszej córeczki spokojem, wsparciem i poczuciem bezpieczeństwa.
Wsparcie otrzymujemy również od rodziny i ludzi wokół.
Nasz przykład to pokazanie innym, że niepełnosprawność nie oznacza przegranej.
Ze mając wzajemne wsparcie i pomoc innych można spełniać marzenia.
Niepełnosprawność to nie wyrok, a przeszkody są po to, by je pokonywać - również z pomocą innych.
Jesteśmy dumni z naszej rodziny, jaką złożyliśmy.
To ona sprawia, że niepełnosprawność znika i liczy się tylko bycie razem.
Oto i my - nasza historia 😊

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz