sobota, 25 października 2025

Bezcenna obecność




Miałam bardzo mało szans na przeżycie po tym wypadku. Byłam w stanie wegetacji. Lekarze, rodzina walczyła o mnie, o moje zdrowie i życie..
 
Moja mamka codziennie była u mnie w szpitalu. Delikatnie mnie masowała, głaskała, bym czuła, że jest przy mnie, że nie jestem sama.
Wciąż byli obok mnie moi najbliżsi.💕
Wierzyli we mnie. 
Wierzyli w to, że kto jak kto, ale ja dam radę jakoś z tego wyjść. Wierzyli, że uda mi się choć ruszyć palcem, może dłonią, ręką, stopą…

Że nie odejdę sobie tak szybko z tego świata. Jest jeszcze przede mną dużo do odkrycia, przeżycia, zdobycia.

Po paru miesiącach zaczynał się jakiś przełom w „zdrowieniu”.
Obudziłam się, otworzyłam oczy, ruszyłam głową.

Moje rodzeństwo przygotowało dla mnie zdjęcia. 
Chcieli przywrócić mi pamięć, bym rozpoznawała kto kim jest, bo miałam z tym problem. Pokazując mi kogoś na zdjęciu, mówili kto to oraz opowiadali mi o tej osobie. Nawet moje kochane zwierzaczki 🐕🐈 były na tych zdjęciach.

Wszystko to piszę z ich opowiadań i wspomnień. Ja sama nic nie pamiętam sprzed paru miesięcy przed i po wypadku. 

Ale pamięć jak było za młodu to pozostała. 
I zaraz wyjdzie szydło z worka.

Do później.
Buziaki👄

Bądź dalej ze mną w moich wspomnieniach ,
o których odważyłam się Ci opowiedzieć.

Paaaaaaaaaaa




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz