Popularne posty

piątek, 1 maja 2026

Siła z trudnych chwil. Doświadczenia, które czynią mnie silniejszą.





 

 

 „Jeśli coś postanowiłeś, zrób jeden krok. 
Potem następny i kolejny. 
To wystarczy.”

Przeszłam wiele operacji i zabiegów związanych ze złamaną prawą nogą. 
Jednak długo to nie przynosiło efektów.

wydłużanie kończyn brak zrostu  trudne złamania staw rzekomy

Ostatecznie trafionym ratunkiem dla mnie okazał się aparat Ilizarowa.



Był on "zamontowany", 
tzn. wkręcony w moje kości w nodze. 

Dzięki skręcaniu śrub, uzyskałam zrost kości.

Mając moją "bransoletę" - jak nazwałam moją nową biżuterię,

musiałam w niej chodzić, spać, kąpać się, codziennie dezynfekować druciki i drobne rany powstające wkoło nich. 

Trwało to „tylko” pół roku. 

Przez ten czas przyzwyczaiłam się do tego i po czasie, już mi nie przeszkadzało w niczym.

***

Na jednym z pobytów w Prywatnej Klinice Rehabilitacji

korzystałam z nowoczesnego urządzenia wspomagającego chodzenie o nazwie Egzoszkielet.

zewnętrzne rusztowanie chodzenie pomoc w chodzeniu

założenie egzoszkietelu

Przesadzano mnie z wózka inwalidzkiego na krzesło, 
na którym był już przygotowany dla mnie.



 

Dzięki niemu mogłam wstać z krzesła i stawiać kroki. 
Każdy mój ruch był wspomagany przez to urządzenie - ruch stopy, kolana, bioder, barków. 

Naprawdę dobry sprzęt.

Pomagał mi on przenosić ciężar ciała, gdy robiłam krok po kroku. 

Niestety przez czas w którym nie obciążałam złamanej nogi, nie byłam w stanie tego robić. Po prostu zapomniałam jak się chodzi.

Ale byłam szczęśliwa, że w końcu idę. 😀😁😌

Po tak długiej przerwie robiłam kroki.

Choć to nie było wcale takie łatwe.
Bardzo się bałam, że się potknę i upadnę. 😖

Strach był, pomimo obecności wokół wielu rehabilitantów, którzy mnie asekurowali.

prowadzący sterujący egzoszkieletem


Przez cały czas była też za mną osoba, co sterowała urządzeniem, nadzorując mój chód .

pomoc w chodzeniu

Dla wewnętrznego spokoju musiał być ze mną mój drewniany, długi kijek.

Ten kijek pojawił się wcześniej, gdy rehabilitanci zamienili mi kulę ortopedyczną na długi drewniany kij. 


Czego celem było wymuszenie 

pionowej postawy ciała w czasie chodu. 

Chodząc o kuli opierałam się o nią, 

przez co chodziłam skrzywiona. 

Cel został osiągnięty.

***

Ciągnący się latami brak zrostu w nodze i zalecaniu, by jej nie obciążać, bardzo blokował mi naukę chodzenia. 

Przez to jednak miałam okazję i czas, by poznać sprzęty i miejsca, które były mi nieznane.

oddychanie czustym tlenem w komorze hiperbarycznej

Kolejną przygodą była terapia tlenowa w komorze hiperbarycznej. 

Oddychałam tam czystym tlenem podawanym przez maskę pod zwiększonym ciśnieniem. 

To też był kolejny etap leczenia.



***

Po sześciu latach od wypadku 
nadszedł ten czas, kiedy zaczęłam 
chodzić z całkowitym obciążeniem nogi.
Tak jak potrafiłam. 😉
Po prostu zaczęłam chodzić. 

* * *

Teraz, to pisząc i wspominając ten czas, stwierdzam, że jestem naprawdę SILNA.
Bo się nie poddałam i dzielnie znosiłam te gorsze momenty.
Ale było też trochę miejsca na te lepsze.

***

W niektórych kulturach osoby z niepełnosprawnościami są postrzegane jako osoby obdarzone specjalnymi mocami. 

Takie, które przeszły przez szczególne doświadczenia, 

które uczyniły je silniejszymi.

Podpisuję się pod tym w 100%. 

  

Jestem dumna z siebie, że wyrwałam i dałam radę
w tej cholernie trudnej drodze do obecnej sprawności, 
dzięki której mogę powiedzieć JESTEM SZCZĘŚLIWA.

Teraz to ja już po prostu robię swoje.  

I to jeszcze nie koniec.
Ciąg dalszy nastąpi.
Jeszcze mam trochę do opowiedzenia...
pa😘

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz