piątek, 24 października 2025

To jedno niespodziewane „boom” zmienia wszystko


 


   Kiedy z szalonej 28-latki, nie mającej żadnych większych trosk, imprezowej, pracującej zawodowo dziewczyny, stałam się osobą leżącą... z urazem wielonarządowym... w śpiączce farmakologicznej... z licznymi złamaniami twarzoczaszki, kości czaszki, kości kończyn dolnych, górnych... z licznymi rozległymi ranami twarzy, głowy... 
 
Brzmi trochę nieciekawie, co?

Jednak mam jeszcze coś tu do zrobienia.

* * *

Leżałam w śpiączce w szpitalu  na OIOM. Podawano mi dużo środków przeciwbólowych i podtrzymujących życie. Aparatura szpitalna - we mnie i obok mnie. Wszędzie te opatrunki, wenflony, rurki, bandaże... Cała głowa była nimi owinięta, przez uraz czaszkowo-mózgowy. 
Miałam porażenie czterokończynowe. Złamania wieloodłamowe. Przykurcze mięśni i stawów. 
Nie było ze mną żadnego kontaktu... 
Tylko serducho dobrze pracowało i dawało jakąś szansę przeżycia. 
 
  Wtedy pada to pytanie: 

"Dlaczego ja?”   
"Dlaczego ona?"
 
Były też w Twoim życiu momenty gdy padało to pytanie? 
Odpowiedź była Ci znana?  
Często nie ma odpowiedzi od razu.
Pojawia się i poznajesz ją dopiero po czasie. 
Ja poznałam ją późno po wypadku.
Jaką poznałam odpowiedź? 
Czy jest to w ogóle możliwe? 
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Zobaczysz to na moim przykładzie.
Może będziesz mieć własną odpowiedź
jak poznasz ciąg dalszy...

Spróbuj..

 Wszystko ma swój cel, 

 dzieje się po coś. 

Koniec czegoś 

to wstęp do nowego.

Pojawiła się ciekawość?
Pa...👋
Widzimy się później😁




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz