imprezowej, pracującej zawodowo dziewczyny,
stałam się osobą leżącą... przykutą do łóżka...
z urazem wielonarządowym... w śpiączce farmakologicznej...
A mogłoby mnie już nie
być.
Jednak mam jeszcze coś tu do zrobienia.
* * *
Leżałam w śpiączce w szpitalu na OIOM...
z licznymi złamaniami twarzoczaszki, kości czaszki,
kości kończyn dolnych, górnych...
Podawano mi dużo środków przeciwbólowych i podtrzymujących życie.
Aparatura szpitalna - we mnie i obok mnie.
Wszędzie te opatrunki, wenflony, rurki, bandaże...
Cała głowa była nimi owinięta, przez uraz czaszkowo-mózgowy.
Miałam porażenie czterokończynowe.
Nie było ze mną żadnego kontaktu...
Tylko serducho dobrze pracowało
i dawało jakąś szansę przeżycia.
Brzmi trochę nieciekawie, co?
Wtedy
pada to pytanie:
Odpowiedź była Ci znana?
Często nie ma odpowiedzi od razu.
Pojawia się i poznajesz ją dopiero po czasie.
Ja poznałam ją późno po wypadku.
Często nie ma odpowiedzi od razu.
Pojawia się i poznajesz ją dopiero po czasie.
Ja poznałam ją późno po wypadku.
Jaką poznałam odpowiedź?
Czy jest to w ogóle możliwe?
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Zobaczysz to na moim przykładzie.
Może będziesz mieć własną odpowiedź
jak poznasz ciąg dalszy...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz