Po wypadku ucierpiało nie tylko moje ciało. Ucierpiała i moja psychika.
Na szczęście, na oddziałach rehabilitacji jest zawsze obecny psycholog.
Bardzo dużo skorzystałam z jego obecności i wsparcia.
W czasie jednej z wielu tzw. terapii zajęciowych,
Zaczynając od tego dlaczego tu jestem - w szpitalu, jak jest obecnie i jakie mam marzenie o swojej przyszłości.
Wtedy właśnie narysowałam taką prostą i „zwykłą” – na pierwszy rzut oka, górę z "jakimiś" dziwnymi kolorami.
Sprawdźcie dlaczego.
to symbol wypadku, obrażeń, złamań.
to moment, w którym akurat byłam i co było moim problemem.
Narysowałam nogę (czyli brak zrostu kości, który utrudniał mi chodzenie), rękę (brak zrostu, przykurcz) oraz usta (problem z mówieniem), a na samym dole ślady stóp (nieumiejętność chodzenia).
To pasek nadziei, która była od początku. Marzenia do którego wciąż dążyłam.
Wierzyłam, że w końcu się spełni.
„Widzisz, wystarczy mieć wciąż nadzieję, walczyć, nie podawać się i wszystko jest możliwe.”
Wtedy marzyłam o tym, ale i bardzo w to wątpiłam.
W chwilach zwątpienia brałam go do ręki i przypominałam sobie, że droga pod górę jest ciężka , ale na szczycie jest to o czym marzę i do czego dążę.
Jest mój cel, do którego zmierzam.
Poprawiam koronę na głowie i działam dalej.
Czasem jest ciężko, nawet bardzo, ale warto.
Pamiętajcie o tym
kochani.
Taki, do którego będziecie dążyć.Może sami też narysujecie sobie taką górę?Górę swojego życia i wasz cel, który chcecie osiągnąć.Albo dopiero go sobie wyznaczycie?
Do którego - zapasanego na kartce, będziecie wracać w chwilach zwątpienia, słabości.
Moc wiary uzdrawia
Do zobaczonka w kolejnym poście.