środa, 29 października 2025

Udało się😊





Dziś już jestem kochającą i kochaną żoną i matką. Moje marzenie się spełniło.

Jestem osobą samodzielną w codziennym życiu, chodzącą i nawet prowadzę własny samochód. Bałam się tego spróbować, by się wszystko mi nie przypomniało i nie sparaliżował mnie strach. Na szczęście pamięć nie powróciła. Są jednak plusy niepamięci powypadkowej, która  umożliwiła mi jazdę autem.
O czym chciałabym pisać w tym blogu?

O tym, że NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE – WYSTARCZY CHCIEĆ.

Teraz jestem prawie 10 lat od tego dnia, który tak wiele zmienił w moim życiu. Opowiem Ci o tych latach po od początku. 
O nauce życia raz jeszcze.
Od nauki chodzenia, mówienia… 
O powrocie do samodzielności.

O zmianach mojego myślenia, postrzegania świata, zmianie podstawowych wartości w życiu. O tym jak od nowa, uważniej i bez pośpiechu patrzyłam na otaczający mnie świat.

Potrafisz sobie wyobrazić, by jako dorosła osoba, uczyć się tego wszystkiego od początku?

Często żyjemy po prostu tym co jest, co się dzieje wokół nas. I ta pewność, że mamy zapewnione to bezpieczeństwo..
Zaraz opowiem Ci jakie to beztroskie życie u mnie było. A jednak to się stało ..
Wcześniej nawet nie pomyślałam, że takie coś może w ogóle mi sie przytrafić. Tego w ogóle nie było w mojej głowie.
No bo jak? Mi?! 
Przecież to niemożliwe.
Komu jak komu, ale nie mi.
Znasz te pytania?

Do następnego postu, pa👋



sobota, 25 października 2025

Bezcenna obecność




Miałam bardzo mało szans na przeżycie po tym wypadku. Byłam w stanie wegetacji. Lekarze, rodzina walczyła o mnie, o moje zdrowie i życie..
 
Moja mamka codziennie była u mnie w szpitalu. Delikatnie mnie masowała, głaskała, bym czuła, że jest przy mnie, że nie jestem sama.
Wciąż byli obok mnie moi najbliżsi.💕
Wierzyli we mnie. 
Wierzyli w to, że kto jak kto, ale ja dam radę jakoś z tego wyjść. Wierzyli, że uda mi się choć ruszyć palcem, może dłonią, ręką, stopą…

Że nie odejdę sobie tak szybko z tego świata. Jest jeszcze przede mną dużo do odkrycia, przeżycia, zdobycia.

Po paru miesiącach zaczynał się jakiś przełom w „zdrowieniu”.
Obudziłam się, otworzyłam oczy, ruszyłam głową.

Moje rodzeństwo przygotowało dla mnie zdjęcia. 
Chcieli przywrócić mi pamięć, bym rozpoznawała kto kim jest, bo miałam z tym problem. Pokazując mi kogoś na zdjęciu, mówili kto to oraz opowiadali mi o tej osobie. Nawet moje kochane zwierzaczki 🐕🐈 były na tych zdjęciach.

Wszystko to piszę z ich opowiadań i wspomnień. Ja sama nic nie pamiętam sprzed paru miesięcy przed i po wypadku. 

Ale pamięć jak było za młodu to pozostała. 
I zaraz wyjdzie szydło z worka.

Do później.
Buziaki👄

Bądź dalej ze mną w moich wspomnieniach ,
o których odważyłam się Ci opowiedzieć.

Paaaaaaaaaaa




piątek, 24 października 2025

To jedno niespodziewane „boom” zmienia wszystko


 


   Kiedy z szalonej 28-latki, nie mającej żadnych większych trosk, imprezowej, pracującej zawodowo dziewczyny, stałam się osobą leżącą... z urazem wielonarządowym... w śpiączce farmakologicznej... z licznymi złamaniami twarzoczaszki, kości czaszki, kości kończyn dolnych, górnych... z licznymi rozległymi ranami twarzy, głowy... 
 
Brzmi trochę nieciekawie, co?

Jednak mam jeszcze coś tu do zrobienia.

* * *

Leżałam w śpiączce w szpitalu  na OIOM. Podawano mi dużo środków przeciwbólowych i podtrzymujących życie. Aparatura szpitalna - we mnie i obok mnie. Wszędzie te opatrunki, wenflony, rurki, bandaże... Cała głowa była nimi owinięta, przez uraz czaszkowo-mózgowy. 
Miałam porażenie czterokończynowe. Złamania wieloodłamowe. Przykurcze mięśni i stawów. 
Nie było ze mną żadnego kontaktu... 
Tylko serducho dobrze pracowało i dawało jakąś szansę przeżycia. 
 
  Wtedy pada to pytanie: 

"Dlaczego ja?”   
"Dlaczego ona?"
 
Były też w Twoim życiu momenty gdy padało to pytanie? 
Odpowiedź była Ci znana?  
Często nie ma odpowiedzi od razu.
Pojawia się i poznajesz ją dopiero po czasie. 
Ja poznałam ją późno po wypadku.
Jaką poznałam odpowiedź? 
Czy jest to w ogóle możliwe? 
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Zobaczysz to na moim przykładzie.
Może będziesz mieć własną odpowiedź
jak poznasz ciąg dalszy...

Spróbuj..

 Wszystko ma swój cel, 

 dzieje się po coś. 

Koniec czegoś 

to wstęp do nowego.

Pojawiła się ciekawość?
Pa...👋
Widzimy się później😁




 

środa, 22 października 2025

Dziękuję

Na początku chcę podziękować.
Podziękować za życie. 
Drugie życie.
 
Dziękuję Ci Boże, że dałeś mi jeszcze jedną szansę. 
By spróbować raz jeszcze. 
Rozpocząć od nowa. 
Tylko znacznie trudniej.
 

Dziękuję lekarzom co walczyli o mnie. 
O moje życie, które mogło się zakończyć tuż po poważnym wypadku samochodowym, który miałam.

Mojej rodzinie, która była w szpitalu krótko po nim. Rodzinie z dalszych stron, która rzuciła wszystko i jechała do mnie.

Podziękowania również dla tych, z którymi byłam wtedy bardzo blisko. 
Dziękuję Wam za nieustającą nadzieją na moje przebudzenie, na powrót do życia.
 
Za radość z mojego najmniejszego ruchu powieką, głową. Próbą mówienia przez otwieranie ust, choć żadne słowo jeszcze nie padło.
 
Dziękuję wszystkim wytrwałym rehabilitantom, fizjoterapeutom. To dzięki Wam nauczyłam się ruszać rękoma, nogami. Nauczyłam się znów chodzić, mówić.
Nauka chodzenia od początku, w dorosłym życiu, była dla mnie bardzo trudna.

Upadło nie tyko moje zdrowie fizyczne ale i psychiczne. Bardzo ciężko było mi się pozbierać. Miałam głęboką depresję.
Dzięki zajęciom z terapeutami, z psychologami, terapiom zajęciowym oraz obecności tych co byli w podobnej sytuacji – uwierzyłam w siebie. Doceniłam to, że żyję. Choć niepełnosprawnie. 


Ważne w moim zdrowieniu było również wsparcie osób, które poznałam na oddziałach rehabilitacji stacjonarnej. Starczyło mi to, że po prostu byli. Kojące dla mnie było ich dobre słowo, przykład. Zwykła rozmowa.

Byłam na tych oddziałach po kilka tygodni, miesięcy. Przeważnie w bardzo pięknym otoczeniu przyrody.

W moim serduchu jest pobyt na oddziale na Helu.💖To głównie tam nastąpił przełom w moim fizycznym i psychicznym zdrowieniu. Tam byli obok mnie najcudowniejsi ludzie jakich mogłam tego czasu spotkać. Dzięki im w końcu wzrosła moja samoocena.
Dziękuję Wam😌

Dziękuję wszystkim – tym bliższym i dalszym, za pozytywne myślenie o moim zdrowieniu. Dziękuję za wszystkie modlitwy. Modlitwy do Jana Pawła II. Za msze święte odprawiane w intencji mojego zdrowia. 
 
Tobie, mój wspaniały mężu i Tobie, córeczko nasza najukochańsza, że stworzyliśmy cudowną, kochającą i wspierającą się rodzinę.


Dziękuję.

Zapraszam Cię do moich wspomnień. 

Do poznania mnie, mojej historii.

Będziesz ze mną? 

Daj znać, że jesteś.😉